czwartek, 4 października 2018

Księżyc i Mars po raz kolejny

I kolejna nocka (22.08.2018) marsjańsko-księżycowa.

Najpierw fragmenty Ksieżyca z SCT 8"+Firefly z fitlrem czerwonym 23A






I dość symbolicznie tym razem Mars - sprzęt ten sam - wersja zwykłą i drizzle 1,5x





wtorek, 2 października 2018

Chmury asperitas (undulatus asperatus)

Chmury asperitas - były znane wcześniej jako undulatus asperatus, niedawno dopiero zostały dodane  jako forma szczególna do Międzynarodowego Atlasu Chmur. Prawdopodobnie tworzą się w wyniku wzajemnego oddziaływania mas powietrza o różnych temperaturach.
I tak, same chmury widziałem już nie raz, ale nigdy nie tak efektownych jak w zeszłym tygodniu (26 września). 










Oczywiście powyższe fotki są z poprawionym dość mocno kontrastem, poniżej oryginał (tylko nieco pomniejszony rozmiar)


Kolejna nocka z Marsem i Księżycem

Powrót po 3 tygodniowej przerwie od astronomii i co za tym idzie do pisania bloga - czas na kolejny obrobiony materiał ksieżycowo-planetarny - tym razem z nocki z 21 sierpnia.

Najpierw Księżyc - cała tarcza, foto Canon 550D + ED 102/714. Stack 3 klatek.


I fragmenty Księżyca z kamerki Firerfly (również z ED) - tutaj zrobiłem sobie małe porównanie wersji bez filtrów (pierwsza fotka) z wersją z filtrem czerwonym 23A (druga fotka).



Porównując widać nieco jaśniejszy odcień księżycowych mórz na fotkach z fitlrem czerwonym. Poniżej kolejne fotki do porównania:







I czas na Marsa - najpierw foto z ED 4" - wersja zwykła + drizzle 1,5x - z nieco ponad 700 mm ogniskowej tarcza malutka:




Z barlowem 2" już znacznie lepiej - wersja zwykła i drizzle 1,5x:



I wersja RGB z filtrów 23A (R), solar continuum (G) i 80A (B) - wersja zwykła i drizzle 1,5x plus porównanie wszystkich kanałów:





Potem zmiana sprzętu na SCT 8" i znowu najpierw wersja zwykła + drizzle 1,5x:



I wersja RGB z barlowem 2x (te same fitlry co wcześniej) werjsa zwykła, drizzle 1,5 i porównianie wszystkich kanałów:




sobota, 8 września 2018

Fale Kelvina-Helmholtza

Czasem wystarczy mniej czy bardziej przypadkowe wyjście na balkon i spojrzenie w niebo, aby zobaczyć coś ciekawego. Akurat wieczorem 2 września rozstawiałem sprzęt na Marsa i rzuciłem okiem na południowy horyzont - i ujrzałem dość rzadkie zjawisko - fale Kelvina-Helmholtza szczególny rodzaj chmur, powstający na granicy dwóch poruszających się z różną prędkością warstw powietrza - cieplejszej i chłodniejszej. Na skutek tego tworzą się turbulencje dające charakterystyczny układ zawirowań przypominający morskie fale. Nazwa chmur pochodzi od 2 XIX wiecznych fizyków Wiliama Thompsona I Barona Kelvina i Hermana von Helmholtza, którzy stworzyli podstawy teorii ruchów turbulencyjnych (niestabilność Kelvina-Helmholtza).
Łącznie widziałem te zjawisko wcześniej może ze 2x, ale nigdy nie tak wyraźne jak tutaj.










RGB, LRGB i ponowna obróbka wcześniejszych materiałów

Wraz kolejnymi próbami rośnie doświadczenie i zawsze można obrobić materiał w inny sposób i uzyskać lepszy efekt niż poprzednio.

I tak ponowna obróbka Jowisza z 23.07.2018 - nowa wersja i poniżej stara:



Jeszcze wersja drizzle 1,5x:


Za to LRGB (czerwony jako luminacja) wyszedł wyraźnie gorzej (odwrotnie jak w przypadku Marsa):



I Mars z 6 siepnia wersja LRGB ( i drizzle 1,5 i 3x), w porównaniu do wersji RGB (niżej)







 I z 4 sierpnia LRGB + drizzle 1,5 w porównaniu z wersją RGB (poniżej)





Na koniec jeszcze wersja kolor z tranzytu ISS na tarczy Słońca z 22 sierpnia:




czwartek, 30 sierpnia 2018

Tranzyt ISS na tle Słońca

W końcu pierwszy tranzyt zaliczony. Po 2 nieudanych próbach, raz nie zdążyłem się rozstawić na balkonie, raz naszła chmura 5 minut przed tranzytem i kilku zaniechaniach z powodu zachmurzenia w końcu trafiłem. Tranzyt przypadał w pobliskim Boninie i co za tym idzie moją miejscówką obserwacyjną naprzeciwko tej miejscowości (ok 20 minut jazdy z domu, bo muszę przejechać przez całe miasto) o 12:57. 22 sierpnia przywitało mnie bezchmurne niebo, więc była szansa duża, tylko jak zawsze trzeba było uważać, aby czegoś nie spieprzyć i wyjechać odpowiednio wcześniej. Na miejscu byłem gdzieś ok 15 minut przed tranzytem, więc czasu było sporo, aby spokojnie rozstawić się z Syntą na Dobsonie, rzucić okiem na Słońce, aby sprawdzić czy są jakieś plamy, i potem już podpiąć aparat, ustawić ostrość i na ok 5 minut przed zjawiskiem było wszystko gotowe. 
Nagrywanie zacząłem ok minuty przed - o 12:56, trzeba było tylko uważać, aby utrzymywać ciągle całą tarczę słoneczną w polu widzenia (nie takie proste na Dobsonie). Czekam, czekam, 12:57..... nic nie widać, ....58 (może źle ustawiony zegarek w telefonie, albo niewielkie różnice w czasie niż podane)... 59....nic nie widać.... koniec, czas wyłączyć nagrywanie - albo w czyms się pomyliłem, albo nie zauważyłem przelotu na ekranie aparatu. Siadłem na chwilę do samochodu, odpaliłem filmik, oglądam ... w pewnym momencie przez biały dysk słoneczny przeleciało coś jakby mucha ... JEST !!! ... udało się. Tylko na spokojnie jeszcze cofnąłem nagranie, aby zatrzymać się na momencie przelotu i pokazał się znany kształt sondy. Można było wracać z tarczą do domu.

Najpierw pojedyncza klatka - wyciagnięta z filmu Canon 550D +Synta 8"+folia Baadera:



I finałowa fotka - z połączonych 4 klatek z filmu -  obróbka GIMP i Irfanview: